"Móóóóóój jest ten kawałek podłogi" - mogłabym zaśpiewać, ale nie zaśpiewam, bo nie usłyszycie przecież..
Napiszę zatem:
Mój jest ten kawałek podłogi...
Internetowej podłogi, kawałek blogosfery, do której wkraczam nieśmiało, z lekką obawą, ale też przyjemnymi motylami w brzuchu...
To coś nowego, kolejny krok na drodze do ... sukcesu? Spełnienia marzeń? Wykonania założonego planu?
Nie!! To po prostu kolejny krok w moim życiu.
Cele są ważne, bardzo ważne, ale jeszcze ważniejsze jest, żeby zwyczajnie iść do przodu.. czasem tylko po to, by nie zwariować :)
To idę, w lwią paszczę, bo podobno blogosfera żądnymi krwi lwami płynie, a ja ponoć jestem ciężkostrawna ... trudno najwyżej się lwy rozchorują...
Więc oto jestem.
O czym to będzie???
O rękach będzie, o tym co można nimi zrobić ...
O tym, jak w drewniane pudełko włożyć kawałek serca, by potem z drżącym w piersi pozostałym serca kawałkiem zapakować i wysłać w świat efekt swojej pracy..
Będzie o codziennych, kradzionych chwilach, o zarwanych nocach, szybkich porankach i lekko nerwowych popołudniach, by na końcu posta pokazać Wam efekty i zapytać:
.... czy było warto... ???
Bądźcie ze mną, zostawcie po sobie ślad w komentarzu i osłaniajcie przed lwami...
Zapraszam
M.